pix.house | KLAMRA
Miejsce dla fotografii. Społecznościowa galeria fotografii dokumentalnej i reportażu. Miejsce wystaw, spotkań, warsztatów.
galeria, fotografia, poznań, dokument, reportaż, fotografia uliczna, galeria fotografii, galeria fotografii poznań, poznan, wykrota, forecki, pix, pixhouse
33017
page-template,page-template-full_width,page-template-full_width-php,page,page-id-33017,theme-stockholm,woocommerce-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,select-theme-ver-3.8,menu-animation-line-through,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-5.7,vc_responsive
 

KLAMRA

 

coś, co łączy fragmenty w całość lub wyodrębnia fragmenty z całości

Klamra to próba zebrania obrazu teraźniejszości — zatrzymanego w czasie pomiędzy marcem a listopadem 2020. To także archiwalny obraz tego, za czym tęsknimy, czego się boimy, co nas cieszy (cieszyło), a co przerasta i będzie przerastać.

 

Wystawa składa się zatem z dwóch części. Po pierwsze Dystans, czyli ekspozycja w formie wielkoformatowych wydruków prezentowanych na Wolnym Dziedzińcu UM Poznań — migawki rzeczywistości lat 80. i 90. zarejestrowane przez Mariusza Foreckiego, Mariusza Stachowiaka i Zbigniewa Wielgosza. Miniony czas, pewna doza nostalgii i przewrotnej bliskości — zarówno uwiecznionych na zdjęciach ludzi, jak i samych fotografów, a właściwie ich podejścia do otaczającego świata, z obecnego punktu widzenia jest bardzo odległa. Po pierwsze ze względu na doświadczenia pandemii, ale także przez zmianę podejścia do dzielenia się swoich życiem, ciągłego podążania za perfekcją wizerunku i kreowania „świata idealnego”, który na końcu okazuje się marną karykaturą codzienności.

 

Część druga KlamryQR_KOD to fotograficzna wypowiedź twórców niejako zaklęta w jeden kod i prezentowana online. To reakcja wrażliwych ludzi na to, czego są świadkami. To obrazy zamknięcia, zerwania relacji, ale także próby radzenia sobie z rzeczywistością i dokumentacja – często swojej prywatnej (jedynej w tym czasie dostępnej) przestrzeni. To także pewna doza nadziei na lepsze jutro. Forma prezentacji QR_KOD jest bezpośrednią odpowiedzią na „język pandemii”, komunikację za pośrednictwem internetu, proces pogorszenia lub zerwania relacji, przeniesienia kultury i sztuki do świata wirtualnego. Ta część wystawy stoi w opozycji do Dystanstu – zdjęcia Foreckiego, Stachowiaka i Wielgosza z lat 80. i 90. są prezentowane w formie wydruków — świat wirtualny dopiero się tworzył, dla większości ludzi był tylko nierealną przyszłością wyciągniętą z książek Lema.

 

Na ekspozycji online swoje prace prezentują: Michał Adamski, Marek M. Berezowski, Damian Chrobak, Karolina Ćwik, Krystyna Dul i Keven Erickson, Paweł Frenczak, Karol Grygoruk, Maciej Jaźwiecki, Magdalena Kasperczak, Marek Lapis, Tomasz Lazar, Ewa Meissner, Arek Rataj, Paweł Starzec, Adrian Wykrota. Prezentujemy także publikacje: #sah_z (Zinteka), Dzienniki z Pandemii przygotowane przez Fundację Picture Doc / Pracownię Duży Pokój oraz publikację Archiwum Protestów Publicznych. Dwa spojrzenia, z jakże różnych rzeczywistości, są spięte wirtualnym występem zespołu Wczasy – koncertem na miarę naszych czasów i możliwości.

 

Wystawie towarzyszy najnowsza publikacja Pix.house BO ŻYJĘ Mariusza Stachowiaka. Zbiór okazał się ze względu na tematy i szczerość przekazu niezwykle interesującym, najważniejszym, jaki w schyłkowym PRL powstał w Poznaniu i jednym z ważniejszych opisujących Polskę tamtych lat. Książka jest dostępna TUTAJ

QR_KOD

ZAPIS

POWRÓT DO DOMU

AREK RATAJ

Kiedy w grudniu 2019r. rozpoczynałem pracę jako wykładowca komunikacji wizualnej na uniwersytecie Jianghan w Wuhanie, nie mogłem przypuszczać, że już od listopada dochodzi w mieście do pierwszych zarażeń nowym koronawirusem.

Był początek stycznia, gdy Zhang – jeden z moich studentów – jako pierwszy opowiedział mi o tajemniczej chorobie, która rozwija się w innej dzielnicy miasta.

To nas nie dotyczy – uspokajał.

To było około 10-15 km od mojego uniwersytetu. W tym czasie hospitalizowano tylko kilka osób. Oficjalnie nie było jeszcze żadnych zgonów. „To tylko grypa czy coś podobnego” – przekonywał Zhang.

Prawdziwa panika rozpoczęła się 23 stycznia, kiedy na dwa dni przed chińskim Nowym Rokiem stanął transport publiczny. Ludzie byli przerażeni, co powodowało paniczne wykupywanie towarów. W mediach społecznościowych panował rozgardiasz. Dezinformacja goniła dezinformację. Ludzie krzyczeli z balkonów rozbrzmiewające echem i podnoszące na duchu „Wuhan jiayou!” – czyli „bądź silny, Wuhan!” – co było wyrazem solidarności i wzajemnego wsparcia. Dochodziło również do bestialskich zachowań, gdy nieliczni wyrzucali domowe zwierzęta z okien wielopiętrowych bloków mieszkalnych w obawie, że ich kot lub pies jest nosicielem.

Obawy narastały wraz z doniesieniami o kolejnych ofiarach i niemocy opanowania rosnących liczb. Ulice opustoszały i zniknęły zwykle obecne na nich tłumy. Po chińskim nowym roku pozamykano sklepy, ale jednym z niewielu, który cały czas był otwarty, był Walmart. Przy drzwiach wejściowych pojawił się personel z biometrycznymi urządzeniami do pomiaru temperatury.
Jeśli była podwyższona, a wystarczyło mieć powyżej 37,3, to obsługa nie wpuszczała i dzwoniła po służby, żeby zabrać taką osobę na dalsze badania.

Żeby funkcjonować, wiedziałem, że muszę być zdrowy.

Maska, mycie rąk i zachowanie fizycznego dystansu było elementarzem. Wiedziałem, że wirus może wisieć w powietrzu i szukać nosiciela. Dlatego po powrocie do domu natychmiast brałem prysznic, a ubrania, które jeszcze przed momentem miałem na sobie, zostawiałem w drugim pokoju za zamkniętymi drzwiami. Dzięki uruchomieniu Unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności dowiedziałem się, że francuscy pracownicy kryzysowi rozpoczęli przygotowania do ewakuacji. Po zgłoszeniu chęci wyjazdu czekałem na informację na temat lotu. W każdej chwili spodziewałem się telefonu, musieliśmy być gotowi. Nikt tak naprawdę nie wiedział, kiedy zostaniemy ewakuowani.

1 lutego, po tygodniu czekania i siedzeniu na walizkach, wreszcie dostałem telefon, aby udać się do francuskiego konsulatu wraz z innymi obywatelami Unii Europejskiej, ale bez gwarancji, że bilet otrzyma moja żona, z pochodzenia Filipinka, której karta rezydenta EU uległa w grudniu przedawnieniu. Postanowiliśmy spróbować, ale wcześniej obiecaliśmy sobie, że się nie rozdzielimy, jeśli będzie musiała zostać w Wuhanie. W konsulacie francuskim personel ze sztabu kryzysowego wyposażył ewakuowanych w maski i środki dezynfekujące. Po trwającej 7 godzin rejestracji pojechaliśmy flotą autobusów pustymi ulicami do zamkniętego lotniska w Wuhanie. Chiński personel lotniska nosił żółte kombinezony ochronne, gumowe rękawiczki i gogle.

Jeden z chińskich pracowników wyraził zaniepokojenie, że ewakuacja obcokrajowców rozprzestrzeni chorobę poza Chinami.

Personel medyczny z UE przeprowadził wielogodzinne badania lekarskie. Otrzymaliśmy bransoletki i dokumenty identyfikacyjne, które musiały być przewieszone przez szyję.
Odetchnęliśmy z ulgą, gdy spotkaliśmy polskiego dyplomatę z wizą dla mojej żony. Po odprawie bagażowej otrzymaliśmy bilety w jedna stronę i po paru godzinach weszliśmy na pokład specjalnie wyczarterowanego dwupoziomowego Airbusa A380, na którego górnym pokładzie umieszczono 30 osób z podejrzeniem zarażenia koronawirusem.
Pożegnaliśmy się z Wuhan 2 lutego, w niedzielny poranek.

Kiedy wylądowaliśmy w bazie francuskich sił powietrznych położonej w pobliżu Istres, na północny zachód od Marsylii we Francji, niektórzy pasażerowie zaczęli klaskać, ale większość była wyczerpana. Szybko zostaliśmy przetransportowani do polskiego samolotu wojskowego CASA C-295, którego silniki przez 3 godziny lotu nieznośnie ryczały, co potęgowało uczucie zmęczenia.
W ewakuacji pomagał wyspecjalizowany Zespół Ewakuacji Medycznej.

2 lutego o godzinie 22 wszyscy ewakuowani Polacy wraz z rodzinami bezpiecznie wylądowali we Wrocławiu, gdzie zostali poddani ponad dwutygodniowej kwarantannie na zamkniętym oddziale wojskowego szpitala.

Nikt nie okazał się być nosicielem koronawirusa.

CZAS COVID-19

EWA MEISSNER

4 marca 2020 roku Polska potwierdziła swój pierwszy przypadek COVID-19. Aby walczyć z rozprzestrzenianiem się koronawirusa  pierwsze ograniczenia zostały ogłoszone 8 marca, z ogólnokrajową blokadą nałożoną od 15 marca na wszystkich obywateli, z wyjątkiem podróży do pracy i po podstawowe potrzeby. Na granicach państwa wprowadzono kordon sanitarny.
Ludziom pozwolono odwiedzać lekarzy, kupować niezbędne artykuły, wyprowadzać psy na spacer, udzielać pomocy starszym i członkom rodziny. Polacy otrzymali całkowity zakaz gromadzenia się w grupach po trzy lub więcej osób, chyba że są członkami jednego gospodarstwa domowego. W zgromadzeniach religijnych mogło uczestniczyć tylko pięć osób jednocześnie. Ograniczenia obowiązywały do 19 kwietnia. Szkoły i przedszkola zamknięto do końca roku szkolnego. 20 kwietnia zniesiono również sześciotygodniowy zakaz odwiedzania parków i lasów. Wybory prezydenckie zostały opóźnione o miesiąc od maja do czerwca.

Notatki z pustki

Tomasz Lazar

W marcu życie codzienne w Polsce zaczęło się zmieniać. Po pierwsze w związku z wprowadzeniem stanu epidemicznego oraz kolejnymi obostrzeniami, które miały za zadanie chronić ludzi przez zakażeniem, po drugie zaczął towarzyszyć nam strach.
Miejsca dotychczas pełne życia, wyludniły się. W przestrzeniach publicznych pojawiła się odczuwalna pustka, relacje międzyludzkie uległy zmianie.

Hidden landscape ( …ukryty krajobraz)

Maciej Jaźwiecki

Dotyk lekarzy i pielęgniarek to dla chorych jedyna, a czasem ostatnia forma kontaktu z drugim człowiekiem.

Odwiedzając szpitale jednoimienne w Warszawie i Krakowie, chciałem opowiedzieć o codziennym wysiłku personelu medycznego, walczącego na pierwszej linii frontu z Covid-19 oraz o pacjentach, których tak jak tysiące chorych na całym świecie, wirus skazał na samotność.

Kiedy powstawały te zdjęcia, oficjalna liczba nowych zachorowań w ciągu całego miesiąca (Maj 2020) nie przekraczała w Polsce 11 tysięcy.

Kolor pandemii

Damian Chrobak

Pandemia koronawirusa znacząco zmieniła sposób w jaki podchodzimy do naszego życia. Chaotyczne działania rządów uwidoczniły szereg prób radzenia sobie z tym stanem – od niewychodzenia z domu, używania środków ochrony osobistej, zachowania dystansu społecznego lub wręcz przeciwnie – całkowitego ignorowania tych ograniczeń. Chciałem zbadać w jaki sposób czas pandemii wpływa na ludzkie gesty i zachowania. Podczas moich marcowych spacerów zauważyłem mnóstwo rękawiczek leżących na chodnikach.  Zacząłem je fotografować i zbierać kolejne obrazy. Pozostawione same sobie rękawice, które nie trafiły do kosza, stały się dla mnie symbolem. Ilustracją błędu w próbie wzajemnej ochrony przed tą nieznaną chorobą.

50 twarzy

Adrian Wykrota

Lockdown wielu z nas zmusił do wzmożonych poszukiwań podstawowych środków ochrony osobistej – masek. Pierwszym odruchem stała się potrzeba wertowania aukcji internetowych. Na początku było ich niewiele, potem zaczęło pojawiać się ich coraz więcej. Wizualność ogłoszeń, użyte narzędzia do wykonania fotografii – oświetlenie, wybór scenerii, wykorzystanie programów graficznych, rekwizyty oraz to, co widnieje w oczach modeli powaliło mnie na kolana. Postanowiłem zapisać te fotografie, zremiksować usuwając kontekst (w tym przypadku tło i kolor) oraz zestawić ze sobą. Skatalogować. Porównać. Wybrałem  #50twarzy. Jest to zapis czasu dystansu, wirtualnej rzeczywistości. Czasu masek.

Zmiany

Marek Lapis

Skupiłem się na miejscach związanych ze specyfiką przestrzeni publicznej. Fotografia jest medium, które pozwala rejestrować ulotne zmiany. Są one bardzo znaczące, lecz zauważamy je często dopiero z pozycji upływającego czasu i pojedynczych obrazów, które zapadają do naszej świadomości.

TĘSKNOTA

Covid Clubs

Paweł Starzec

Covid Clubs to projekt dokumentalny o niezależnym ekosystemie klubów muzycznych w Polsce podczas lockdownu. Interesuje mnie przemysł rozrywkowy jako sektor pracy, zatrudniający większość pracowników na niestabilnych umowach i w prekarnych relacjach.

Dokumentacje pustych parkietów zostały poszerzone o portrety właścicieli, menadżerów i pracowników sfotografowanych klubów. Fotografiom towarzyszą wywiady.

#hot16challenge2

WCZASY

JESTEŚMY W TYM RAZEM

Waiting for the cherries (…aż dojrzeją czereśnie)

Krystyna Dul & Keven Erickson

Czas uległ wyraźnemu spowolnieniu, gdy w marcu wprowadzono lock-down ze względu na rozwijająca się pandemię. Byliśmy akurat w siódmym miesiącu ciąży z naszym pierwszym dzieckiem. Nagle świat zamarł, a my, pozbawieni możliwości pracy i bezpośrednich kontaktów społecznych, zanurzyliśmy się w powolnej domowej codzienności. Każdego dnia z niedowierzaniem czytaliśmy wiadomości i pochłanialiśmy spływające zewsząd statystyki dotyczące nowych zachorowań. W ciszy wisiało pytanie o naszą przyszłość, ale żadne z nas nie śmiało go zadać. Oboje wierzyliśmy, że jakoś to będzie. W naszym małym prywatnym wszechświecie nastała niczego nieświadoma wiosna. Pielęgnując ogród, cierpliwie patrzyliśmy jak nasz brzuch dojrzewa. Odległy świat wciąż napawał strachem, a nasza codzienność leniwie dłużyła dni. Żywiliśmy się wiarą, że przetrwamy i w końcu wszystko ulegnie odnowie. I że tylko dzięki pokornemu przyjęciu tych zmian unikniemy cierpienia…

Gdy pierwsze restrykcje zostały zniesione, a świat zdawał się wracać do normalności, urodziła się nasza córka. Jej niczym niezakłócone przyjście wzmocniło w nas wiarę, że życie potoczy się dalej bez względu na wszystko… W międzyczasie czereśnie dojrzały w naszym ogrodzie. Nic więcej nie miało znaczenia.

Krystyna Dul i Keven Erickson – polsko-luksemburski duet fotograficzny, w twórczości i w życiu.

DYSTANS

PAWEŁ FRENCZAK

Mijająca pandemia przechodzi u mnie w pełnym spokoju. Byłem do tego nieco przygotowany, od początku roku wszedłem w tryb slow-life, gdzie postanowiłem robić mniej, a za to bardziej wartościowe rzeczy, nadrobić parę zaległych projektów i przede wszystkim spędzać więcej czasu z córeczką. Jako twórca czułem się zobowiązany do kreatywnego wykorzystania lockdownu. Jedni latają dronami nad pustym miastem, drudzy nagrywają filmy przez facetime’a. Ja z kolei postanowiłem spacerować z psem. Ideą było zrobić filmowy patchwork, poprosić kilku przyjaciół i znajomych o luźną refleksję w temacie obecnej sytuacji i zobrazować to statycznymi, fotograficznymi kadrami. Tutaj spacer wyznaczył pewne ramy zarówno czasowe jak i terytorialne. Zrobienie poszczególnych nagrań nie trwało dłużej niż wieczorna rundka z moją suczką Draką, a zasięg musiał być mniej więcej tożsamy z terenami, które odwiedzamy. Prawie się udało.

Tytułowy dystans jest nie tylko bezpieczną odległością narzuconą administracyjnie przez władzę w ramach walki z pandemią. Dystans to także zmiana perspektywy, możliwość przyjrzenia się wielu sprawom z innego punktu. Dystans to także zwolnienie tempa, zatrzymanie się w miejscu i złapanie oddechu. Dystans będzie definiować nową rzeczywistość” jeszcze przez długie miesiące.

Zbudujmy tego wirusa

Karolina Ćwik

Świat rodziny, zamknięty w czterech ścianach, w tak specyficznej sytuacji jak pandemia, to przestrzeń piękna i zarazem niezwykle delikatna. Trudne emocje, ważne rozmowy, kłótnie i płacz, ale też wielka, rozbrajająca miłość, czułość i wzajemna troska. Budowaliśmy zamki z klocków, patrzyliśmy na planety i dbaliśmy o nasze zmysły- zwyczajnie, tak jak w życiu, ale z większą uwagą i spokojem … i za tę uwagę i spokój jestem wdzięczna tej chorej sytuacji.

Nie mogłam nie zrobić tych zdjęć. Czułam, że muszę o tym pamiętać i zachować to w sobie. Wiedziałam też, że powinnam na tą wyjątkową sytuację jakoś zareagować. Pokazałam więc swój dom, taki jaki wtedy był, taki jakim się stał!

Dziennik przedstawia moje wspomnienia z czasów pandemii. To próba wizualizacji moich rozmów z dziećmi, codziennych rozmów telefonicznych z mamą, moich przemyśleń i osobistej przestrzeni naszej rodziny. Finalnie dziennik okazał się bardzo potrzebną mi wówczas terapią psychologiczną.

Ps. Tytuł cyklu to słowa mojego syna. Próba oswajania dzieci z tematem wirusa, wyzwoliła w Dionizym chęć zbudowania wirusa z klocków Lego.

c.o.v.i.d. #zostanwdomu

Michał Adamski

c.o.v.i.d. #zostanwdomu jest zapisem sytuacji i emocji związanych z zamknięciem w domu podczas pierwszych tygodni pandemii koronawirusa. Jest to obserwacja mikroświata mojej córki. Jej eksperymentów, zabaw, ale też stanu emocjonalnego. Jej strach i zagubienie stały się najważniejsze, kiedy zostaliśmy zamknięci w domu. Gdy po kilku dniach przyszło rozluźnienie, nastąpiła radość z nieplanowanych wakacji. Nie było prawdziwych lekcji, była za to wspólna zabawa. Aż powoli wkradło się znużenie i samotność. W końcu rytm dnia zaczął być mierzony czasem spędzonym na grach online z przyjaciółkami. Roblox stał się nieodzownym towarzyszem naszego życia.

Okres powszechnej przymusowej izolacji, z którą nie tak dawno dane nam było się mierzyć, niewątpliwie przewartościował sposób funkcjonowania każdego współczesnego człowieka. Z trudem porównać można sytuację spowodowaną pandemią koronawirusa do jakiejkolwiek innej w historii. Z dnia na dzień większość z nas została pozbawiona możliwości wykonywania swojej pracy, nauki, rozrywki, a nawet spaceru. Codzienność stała się nieoczekiwanie trudnością, wyzwaniem, czymś do „napisania na nowo”. Interesującymi próbami takiego zapisu są prace studentów Uniwersytetu Warszawskiego oraz Łódzkiej Szkoły Filmowej, którzy wykonywali fotografie codzienności w czasie pandemii. Prace studentów powstały na zajęciach z fotografii reportażowej prowadzonych przez Piotra Wójcika. Zaowocowało to ośmioma indywidualnymi publikacjami wydanymi przez Fundację Picture Doc oraz Pracownię Duży Pokój, z których każda opowiada o izolacji z perspektywy różnych ludzi, emocji i miejsc, a także za pomocą innych wizualnych środków wyrazu.

Michalina Kacperak

Twórcy zdjęć/publikacji: Julia Pożarlik, Marta Socha, Michalina Kacperak, Jakub Jezierski, Wioletta Kulas, Jakub Krzywiecki, Hanna Nawrot, Gniewko Falana

Autorzy zdjęć i tekstów: Dominik Wojciechowski, Martyna Nitkowska, Dominika Muszyńska, Maciek Przemyk, Ania Nowacka, Łukasz Zgrzebski, Artur Pławski,
Grzegorz Mleczek, Karolina Ozimek, Magdalena Noga, Karla Majewska, Jan Zawadzki, Sławek Skulimowski, Baltazar Fajto,
Justyna Śmidowicz, Krzysiek Orłowski, Adrian Wykrota, Konrad Bryczek, Jerzy Piątek

POWRÓT DO “RZECZYWISTOŚCI”

22 października upolityczniony Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność aborcji ze względu na ciężkie wady płodu z Konstytucją RP. Już tego samego dnia kobiety przyszły pod budynek sądu, by wyrazić swoje oburzenie. W kolejnych dniach protesty objęły cały kraj. Protestowali ludzie w Sejnach, Wetlinie, Ząbkowicach Sląskich, a także za granicą (łącznie w 577 miejscach na świecie). W Warszawie, największa demonstracja zgromadziła ponad 100.000 osób. Przemarsz został zaatakowany przez pseudokibiców i neofaszystów. Do dziś odbywają się blokady, zgromadzenia, manifestacje w różnych miejscach Polski, które oprócz haseł proaborcyjnych głoszą żądania świeckiego państwa, czy ustąpienia rządu. Zarówno w Warszawie jak i innych miastach (w Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu i Rzeszowie) fotografki i fotografowie Archiwum Protestów Publicznych – obywatelskiej inicjatywy, której celem jest zapis w głównej mierze prodemokratycznych demonstracji – dokumentują walkę kobiet.

Autorki i autorzy zdjęć: Michał Adamski, Marcin Kruk, Agata Kubis, Adam Lach, Rafał Milach, Joanna Musiał, Chris Niedenthal, Wojtek Radwański, Bartek Sadowski, Paweł Starzec, Grzegorz Wełnicki, Dawid Zieliński.

Gazeta jest dostępna  w formie pdf do wydruku.

Giganci

Karol Grygoruk

GIGANCI to cykl fotografii portretowych, oraz towarzyszących im pogłębionych wywiadów, skupionych wokół tematu kryzysu bezdomności.
Dokumentalna i ewidencyjna forma przekazu – bliskie portrety – zmusza do konfrontacji z problemem, który na codzień pozostaje niewidoczny, a poprzez prezentacje indywidualnych historii, przywraca podmiotowość bohaterów i bohaterek zdjęć.

Projekt w trakcie realizacji od początku pandemii COVID-19.

NOT A BLACK SWAN ( …to nie jest czarny łabędź)

Marek M Berezowski

Mianemczarnego łabędzia” określa się nieprzewidywalne zdarzenie, którego skutki powodują całkowite załamanie dotychczas funkcjonującego systemu.

Choć brzmi to paradoksalnie, mimo tragicznych wiadomości o przebiegu epidemii we Włoszech, początek marca nie wydawał się nad Wisłą szczególnie nietypowy. Dosłownie w przeciągu tygodnia zmieniło się to, i wszystko w Polsce zaczęło się kręcić wokół tematu koronawirusa.  Zapanowała „koropanika”. Społeczeństwo przestraszyło się i doznało początkowego szoku. W tym czasie zrodziło się też wiele inicjatyw wzajemnej lokalnej pomocy (m.in. „Widzialna ręka”), wsparcia seniorów, szycia maseczek czy przygotowywania posiłków dla medyków.

Wprowadzony „lockdown” choć spowolnił epidemię, zagroził gospodarce, pojawiły się pierwsze protesty, a w punktach wydających posiłki potrzebującym zaczęło pojawiać się coraz więcej nowych osób. W kolejnych miesiącach mimo rosnącej liczby dziennych zakażeń, władze znosiły restrykcje, a społeczeństwo zaczęto się coraz mniej przejmować Covid-em. Wraz z początkiem lata nastał czas „koronoolewki”.

Choć Sars-Cov2 doprowadził do miliona zgonów w skali globu, a prawdopodobne skutki lockdownów potrwają lata, to pandemia nie okazała się „czarnym łabędziem”. W pierwszym okresie snuto wizje o lepszym postpandemicznym świecie, o możliwych głębokich zmianach. W wielu ludziach wyzwoliło się poczucie solidarność i chęci pomocy. Szybko okazało się, że jednak większość tęskni po prostu za normalnym światem bez wirusa.

Epidemia, jak każdy kryzys, pozwoliła wyraźniej zobaczyć realne problemy trapiące społeczeństwa. Obecność koronasceptycznych teorii unaoczniła skalę populizmu, niskiego poziom edukacji i wykształcenia, ale też regres zaufania do wiedzy i nauki. Niewydolność służba zdrowia, odsłoniła skalę jej niedofinansowania. Nagły „lockdown” szybko unaocznił stopień rozwarstwienia społecznego i brak dostatecznej systemowej pomocy dla najuboższych.

Paradoksalnie czas epidemii mógł stać się momentem refleksji nad stanem planety.  Opór przed zakazem wyjść do lasów i parków pokazał przywiązanie ludzi do natury. Informacje o zmniejszonym poziomie smogu w związku z ograniczonym ruchem ulicznym nie przełożyły się jednak na szybkie przewartościowanie postaw i polityki w obliczu katastrofy klimatycznej. Doniesienia o prawdopodobnej transmisji koronawirusa ze zwierzęcia na człowieka, nie wpłynęła na szerszą refleksję na temat zagrożenia jakim jest eksploatacja zwierząt i jak bardzo jest ona nieetyczna.

Czarny łabędź nie wylądował, przepłoszyliśmy go my sami.

SŁOWO ROKU – ONLINE

Zatrzymanie, zaprzestanie działania, stop klatka. Cykl „Still” odnosi się do zatrzymanego kadru, a także do ciągłości trwania. Opiera się na klatkach typu zrzut ekranu. Został wykony na przełomie marca i kwietnia 2020 roku w czasie lockdown’u w Polsce.

Jesteśmy świadomi zagrożeń, ale pomimo wszystko nie spodziewaliśmy się scenariuszy które nadeszły. Dla bezpieczeństwa i ochrony zdrowia nakazano nam pozostać w domu. Na niespotykaną dotąd skalę aktywność zawodowa i społeczna na całym świecie została ograniczona lub zupełnie zatrzymana. Brak działania spowodował puste ulice, parki, lasy… Jeśli wydarzenia miały miejsce, przeprowadzono je on-line, na odległość, bezdotykowo, samotnie. Czy można odnieść się do wystawy fotografii z ekranu telefonu komórkowego, słuchając wypowiedzi artysty, który samotnie stoi przy wydrukach na ścianie? Jak podążać za poleceniami instruktora jogi, który prowadzi Cię na macie rozkładanej na podłodze w twoim domu.

Trwamy w zmienionej rzeczywistości ciągle, nieprzerwanie, choć nie wiadomo jak długo. Doświadczamy obojętności wszechświata.

DYSTANS

fotografie Mariusza Foreckiego, Mariusza Stachowiaka, Zbigniewa Wielgosza

Ekspozycja w formie wielkoformatowych wydruków prezentowanych na Wolnym Dziedzińcu UM Poznań — migawki rzeczywistości lat 80. i 90. Miniony czas, pewna doza nostalgii i przewrotnej bliskości — zarówno uwiecznionych na zdjęciach ludzi, jak i samych fotografów, a właściwie ich podejścia do otaczającego świata, z obecnego punktu widzenia jest bardzo odległa. Po pierwsze ze względu na doświadczenia pandemii, ale także przez zmianę podejścia do dzielenia się swoich życiem, ciągłego podążania za perfekcją wizerunku i kreowania „świata idealnego”, który na końcu okazuje się marną karykaturą codzienności.

Kuratorzy wystawy: Michał Adamski, Mariusz Forecki, Adrian Wykrota

 

Partnerzy / współfinansowanie: